Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lush. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lush. Pokaż wszystkie posty

18.9.12

Henna Lush - ciemny brąz - demonstracja




Obiecałam Wam demonstracje henny w kostce jaka ostatnio kupiłam w Lush'u. Moj odcień to marron oscuro ( czyli ciemny brąz). Poniżej przedstawiam Wam cala instrukcje jak się przygotowałam do malowania swoich wlosow oraz efekt końcowy z którego jestem bardzo zadowolona





Zapraszam!!

(polecam powiększanie zdjęć)
Cala niedziela zeszła mi na trzymaniu henny na głowie ( cale 8 godzin). Pięknie się prezentowałam w efektownym czepku hi hi :)

Kiedy wstałam rano poszorowałam do łazienki umyć głowę. To jest warunek konieczny dla przyjęcia henny - czyste, świeże i lekko wilgotne włosy. Następnie mój kierunek - kuchnia.


           Tutaj ważne było przygotowanie naszej henny.

Potrzebujemy wiec garczek z gotująca się woda (na którym na parze będziemy podgrzewać już rozrobiona  hennę), miska w której będziemy rozrabiać hennę oraz koniecznie rękawiczki ochronne.






Kiedy woda nam się gotuje na jakiejś desce kładziemy nasza hennę odkrajajac potrzebna nam ilość (na moje włosy  sięgające prawie do łopatek  wzięłam dwie kostki chociaż mam wrażenie ze i tak za dużo).
Henne  kroimy na drobniutko najlepiej na sam proszek, by szybko rozrobić masę bez grudek.







Taka sproszkowana hennę  kładziemy do miski i następnie zalewamy ja wcześniej przygotowanym kubkiem kawy. Całość mieszamy ze sobą na gładką  masę  podgrzewając  ciągle w garczku  wrzącej wody (na parze). Konsystencja papki powinna być blotnista.







Taka papkę nakładamy na włosy nie zapominając o rękawiczkach i szczególnej ostrożności by nie upaćkać  całej  łazienki :) Dbamy o całkowite pokrycie wlosow, możemy poprosić o pomoc mamę, siostrę, chłopaka, kogo tam macie! :)






Po 8 godzinach (czas ten zależy tylko i wyłącznie od Was jednak im dłużej trzymamy hennę na włosach tym bardziej uwalniane są jej pielęgnacyjne  właściwości) zmywamy pod bieżąca ciepłą  woda dokładnie cala hennę  nie stosując żadnych szamponów, odzywek i masek. Następnie  włosy suszymy bądź pozostawiamy do naturalnego  wyschnięcia, wedle uznania :)





 Efekt końcowy 






Kilka ważnych rzeczy do zapamiętania : 

- henna jest produktem roślinnym i nie uszkadza struktury włosa
- henna ma właściwości pielęgnujące i wzmacniające 
- odcienie można ze sobą  mieszać i skład henny nie ulega zmianie i nie koliduje se sobą
- henna utrzymuje się na włosach w zależności od częstotliwości mycia naszej głowy jednak zazwyczaj ten czas wynosi od 2 tygodni do miesiąca
- na malowane włosy henna nie nakładamy farby chemicznej gdyż kolor się nie przyjmie 
- henna reguluje prace gruczołów  łojowych  znajdujących  się w skórze  głowy 
- hennę  nakładamy na czyste odtłuszczone włosy gdyż to może wpłynąć na przyjmowanie się koloru
- hennę rozrabiamy woda, herbata bądź kawa
- nie możemy dopuścić by nasza henna stwardniała na włosach dlatego tez zawsze musimy głowę przykryć czepkiem, folia i najlepiej ręcznikiem
- przez 24 godziny po farbowaniu henna nie należy myc wlosow  dzięki czemu kolor na naszych włosach lepiej wniknie w jego strukturę i pogłębi się
- zapach henny nie jest przyjemny, dość intensywny roślinny zapach może  podrażnić  niektóre nosy 






15.9.12

Kosmetyczny haul zakupowy - Benefit, Lush, Kiko, TBS i inne



1. Długo myślałam nad zakupem mascary z Benefit they´re Real jednak po kilku przeczytanych i obejrzanych recenzjach miedzy innymi Zmalowanej postanowiłam... czy może  być lepsza inwestycja niż  własne  rzęsy ?? NIE! xD  Także się skusiłam ponieważ przypływ gotówki mi na to pozwolił :) Mascara wiem ze skradła wiele serc jak i odwrotnie wiele osób jej nienawidzi jednak zafascynowała mnie i pomyślałam ze coś w tym musi być. Sama mascara kosztowała mnie 23.5 euro wiec nie mało jednak ucieszył mnie fakt ze do pełnowymiarowego produktu była  dołączona jego miniaturowa wersja która zresztą jest niewiele mniejsza :)
Podarują ja mamie żeby mogla sobie spróbować, nóż widelec może pokocha ta mascarę tak jak ja :) Jest niesamowita i rzesiska  są wielkie i ciężkie...stwierdzam ze faktycznie maja coś z efektu sztucznych rzęs. Ostatnio się  przyłożyłam i odrobiłam lekcje domowa, olejek  rycynowy + dobra mascara + ...no własnie a to za chwile :)
Czy ja polecam ?? Myślę ze zachwyt zachwytem jednak cena gra tu duża role, nie mam pojęcia jak jest wydajna i jak z czasem zmieni swoja konsystencje ...czas pokaże a póki co zostaje mi ja cierpliwie testować. Jeżeli jesteście jej ciekawi to pod ostatnim filmikiem Zmalowanej o firmie Benefit jest organizowane rozdanie własnie z ta mascara :)

Szczoteczka jest naprawdę precyzyjna i drobniutkie igiełki  pozwalają na idealne rozczesanie rzęs i równomierne dokładne rozprowadzenie tuszu na całej  długości rzęsy. Mała kuleczka na szczycie szczoteczki pozwala sięgnąć w najmniejsze rzęsy i najtrudniejsze do pokrycia tuszem ich części.






2. Kolejnym produktem o którym już  zaczęłam wspominać jako moje trio upiększające rzęsy to nic innego jak farbka do rzęs ( również brwi). Szukałam u mnie henny jednak ciężko  było znaleźć i ostatnio w profesjonalnym sklepie znalazłam ta farbkę i się bardzo ucieszyłamDałam za nią ok. 8 euro i starczy mi na bardzo długo ponieważ jest wydajna. Moj  odcień to czysta czerń jednak farbka (henna?) jest dostępna w wielu kolorach wiec brać i przebierać. Z tego co zdążyłam się  zorientować da się kolory mieszać ze sobą tworzyć nowe odcienie co jest bardzo ciekawe. Dziś zaaplikowałam ja pierwszy raz i na pewno zrobię o tym osobny post wraz z instruktażem i zdjęciami PRZED i PO jeżeli oczywiście  jesteście ciekawi jak wyszło :) Jestem bardzo zadowolona ponieważ wszystko poszło  gładko: kolor intensywny, krotki czas trzymania, zero zabarwienia skory oraz jakichkolwiek  podrażnień. Dawno temu wykonywałam farbowanie rzęs za pomocą  zwykłej henny w proszku i wyłam z bólu jak to piekło z ta farbka nie ma to miejsca! Aczkolwiek radziłabym zrobienie próby dla osób z alergia i skłonnością do podrażnień. Do farbki dołączona była szpatułka oraz instrukcja







3. Jeżeli w dalszym ciągu mam dbać o wygląd moich oczu postanowiłam zadbać również o nienaganna kreskę na linii  rzęs. Eyeliner z Kiko w kałamarzu  mi to zapewnia ponieważ ma cieniusieńki pędzelek, bardzo zgrabny, który pozwala na cienka jak i zarazem gruba kreskę na naszym oku wedle upodobań. Kolor jest iście  szatański czarny. Cena jaka musiałam za niego zapłacić to 3.9 € w promocji :)









 4. Postanowiłam również dać unieść się kolorom i tym razem to będzie zieleń na moim oku. Uważam ze świetnie  podkreśli moja zielono- piwna tęczówkę oka i ja powiększy. Za ta kredkę  dałam 2.5 € i jest bardzo  dobrze na pigmentowana oraz miękka, idealna do pracy na oku. Moj  odcień to 812.









6. Ciągle mam apetyt na to nowsze zapachy, a ze The Body Shop mnie ostatnio nie zawiódł z moim pięknym zapachem kwiatu kwitnącej  wiśni także  uznałam ze warto podążać ta sama droga i wybrać się po nowy zapach własnie do TBS. Jest to mgiełka do ciała o pięknym PRZEpieknym zapachu MORINGA (przypominający jaśmin). Zapach po prostu  uwiódł moje zmysły i pech chciał jak zawsze ze nie było na stanie tego zapachu i fakt żebym miała czekać na niego jakiś tydzień ....NIE NIE NIE ... głupio mi było ale zapytałam czy nie mogłabym kupić testera i okazało się ze tak bez problemu i na dodatek dostałam  zniżkę :) Z 10 euro zapłaciłam 8 € :) Zapach jednak tak bardzo mi się podoba ze psikam się nim na okrągło bo przestaje go nagle czuć... czyżby był nietrwały?? Nie wiem  :( Ale czuje ze już  niedługo na zapas kupie kolejna buteleczkę :)








7. Dwa lakiery do paznokci. Moj ukochany odcień KIKO, który kupuje namiętnie od lat (cena 1.5€) + zupełnie nowa dla mnie marka MIRLANS. Na sprobe  wybrałam ten porcelanowy odcień...bardzo mnie urzekł i już sobie go wyobrażałam na moich paznokciach (dałam za niego 5.9€). To były pieniądze wyrzucone w błoto, ponieważ lakier jest całkowicie transparentny i zostawia smugi...NIE NIE NIE :(







8. Do moich zakupów dostałam próbkę nowych perfum Lady Gagi. Co o nich sadzicie? Woniałyście już ?? :) Mi się bardzo podoba! Słodki sycący zapach a do tego piękna buteleczka, bardzo elegancka i z pazurem. Jak dla mnie trochę kosmiczny design. Ceny są  rożne w zależności od pojemności, najtańsza chyba (30ml) kosztuje ok 30 euro.










Przyszła pora na Lush:) 







 9. Oczywiście musiałam kupić zapas mojej ukochanej odzywki CREMA AMERICANA. Dałam za nią ok 14 euro a ze moja buteleczka zmierza ku końcowi  uznałam ze to odpowiedni czas żeby  zakupić kolejna. Zapach jest cudowny i utrzymuje się na włosach bardzo długi czas nawet kilku dni. Pięknie odżywia włosy  pozostawiając je miękkie i lśniące. To luksus na który każda z nas powinna sobie pozwolić :)








10. Pod wpływem impulsu (a może wcześniejszych głębokich przemyśleń po doświadczeniach Alinki Brunetts Heart) kupiłam hennę w kostce już  słynna z Lush w odcieniu Marron Oscuro (czyli ciemny brąz). O tym ze henna ma świetne  właściwości jeżeli chodzi o pielęgnacje i odżywienie wlosow pewnie wie każda z Was i dlatego ja tez się chce o tym przekonać i premiera już jutro :) Jutro bądź najdalej pojutrze przedstawię Wam konkretny rezultat z mojego farbowania własnie ta henna. Taka tabliczka kosztuje ok 13 euro i wystarczy na kilka użyć (w zależności od tego jak długie mamy włosy). Wiem tez ze w Polsce sprzedaje się ta hennę na te male kostki które pojedynczo kosztuje ok 20 zł co wychodzi niestety trochę drożej jeżeli chodzi o całość tabliczki. Juz  się nie mogę doczekać pierwszego użycia. Musicie jednak pamiętać ze po hennie nie przyjmie się  żadna farba wiec... jeżeli zamierzacie poprawiać ja chemiczna farba lepiej nie próbować. Szczegóły już w krotce!!:)







                                                                                                





11. Jako próbkę  dostałam  maseczkę do twarzy do skory mieszanek... zapach nie urzeka i tak samo jest z ta henna jednak cóż... taki urok tych produktów:) Zobaczymy jak zadziała :)







12. Ostatnio produkt Pani w sklepie pozwoliła mi wylosować sobie z wielkiej torby rożnych małych produktów Lushowskich :) No i wylosowałam sobie tabsy do mycia zębów. Jest ich aż 40 i uważam ze są idealne w podroż. Ladnie  się pienia i można odczuć w nich zawartość sody. Zeby są idealnie czyste jednak to trochę dziwne uczucie...jakby mieć piach w zębach :)










Próbowałyście może czegoś?? A może któryś z produktów jest Waszym ulubionym bądź najgorszym produktem?? Dajcie znać :)